Edynburg - Stare Miasto z klimatem

Edynburg | co warto zobaczyć w kilka dni?

Są takie miejsca, gdzie pojedzie się raz i to wystarczy. Inne, może nawet chciałoby się jeszcze kiedyś odwiedzić, tylko trochę szkoda urlopu, bo wciąż jest tyle świata do odkrycia. Ale są też takie perełki, w których zostawia się cząstkę swojego serducha. Gdzieś w uliczkach, zakamarkach, knajpkach, wspomnieniach… i wtedy już życia nie szkoda, bo powroty w te miejsca zostają jego sensem. Napędzającą się potrzebą odkrywania na nowo, porównywania, odczuwania szczęścia oraz wewnętrznego spokoju. I kupuje człowiek kolejny bilet w tym samym kierunku, który daje tak dużo radości co inny, kupiony na najbardziej egzotyczną wyprawę, gdzieś na koniec świata. A może nawet więcej tej radości! Myślę, że większość z nas ma takie miasto, miasteczko, czy region…

Dla nas pierwszym skojarzeniem takiego miejsca jest Edynburg. Nie jest to oczywiście przypadek, bo mieszkaliśmy tam dwukrotnie (w 2005 oraz 2006-7 roku) i do dziś w naszych głowach istnieje jako taka mała furtka, że jak kiedyś nie wytrzymamy niektórych kwestii w naszym pięknym, nadwiślańskim kraju, to przeprowadzimy się do Edynburga! Sami widzicie – ta kraina zielonych wzgórz i szkockiej kraty totalnie namieszała nam w głowach! Zasypała jakimś lubczykiem, omamiła grą dudziarzy i kusi zamkami, przyjaznymi ludźmi oraz aromatem dobrej, miejscowej whisky. I wiecie co? W zasadzie całkiem nam z tym dobrze…:)


Tematy dalszej części posta:


Historyczna stolica Szkocji ma w sobie jakąś magię, którą trudno nam odnaleźć w innych zakątkach świata. Pamiętam moment, kiedy pierwszy raz przylecieliśmy na miejsce. Jechaliśmy piętrowym autobusem z lotniska i oczy dostawały oczopląsu. Klimatyczne kamieniczki, historyczne obiekty, wzgórza wokół i niegasnące uśmiechy ludzi na ulicach. Tylko ten dziwny akcent… ale jaka satysfakcja, kiedy i tak zrozumie się co mówią! :D W pewnym momencie skończyły się niskie, szare kamienice, ruch ludzi narastał i domyślaliśmy się, że wjeżdżamy do centrum. Przed nami pojawiła się dłuuuga, prosta jak strzała (1,5 km!), szeroka ulica, na końcu której, jedno ze wzgórz prezentowało budowle, przypominające bardziej greckie klimaty, niż północnej Europy. Po lewej stronie, rząd pięknych, różnorodnie zdobionych eleganckich kamienic, a po prawej (równie długie jak ulica) piętrowe ogrody z pomnikami, ławeczkami i terenami do piknikowania. Nad nimi natomiast… [tu oniemiałam z wrażenia!] ze szczytu wielkiej skarpy, dumnie spoglądało potężne zamczysko, królując nad miastem jak Król Lew na skale. A obok strzeliste kamieniczki w różnorodnie zabytkowym stylu. I ta przestrzeń….!
Prawdopodobnie nie da się dobrze opisać tych wrażeń, bo to trzeba zobaczyć na własne oczy, ale ja – zaraz po przetarciu kilku łez szoku, podekscytowania i wzruszenia – poczułam, że nie mogliśmy wybrać lepszego miejsca do spędzenia lata. I dobrze poczułam, bo niedługo potem wzięłam rok przerwy w studiach i wróciliśmy tam na jeszcze dłużej. ♥

Edynburg - zamek nad fontanną

Edynburg w bardzo ciekawy sposób poradził sobie z połączeniem nowoczesności z historycznym dziedzictwem. Ulica Princess Street (to ta długa, oddzielająca Stare Miasto od Nowego Miasta) po jednej stronie w ekskluzywnych kamienicach mieści nowoczesne sklepy i butiki, stawiając centrum dzisiejszego życia miasta zaraz obok sielanki po drugiej stronie. Tutaj, u stóp zabytkowego rzędu UNESCO-wych perełek, toczy się życie towarzyskie, gdzie całe grupy rodzin i przyjaciół siedzą na kocykach lub ławeczkach i spędzają wspólnie czas. Jedząc, pijąc i odpoczywając. Nieopodal jest port, plaża, morze, przynajmniej dwa inne zamki, bajeczna katedra, pałac Królowej UK, uniwersytet z cudną biblioteką i znakomite muzeum (niejedno). Do tego mnóstwo knajpek oraz dwa ważniejsze wzgórza na które bardzo, ale to bardzo warto się wdrapać, by zobaczyć z góry ten średniowieczny klimat okraszony nieśmiałymi elementami współczesności. I ta muzyka! Co rusz na ulicach mężczyźni w kiltach stoją godzinami i grają tradycyjne melodie, przywołując na myśl klimat z Bravehearta, czy Rob Roya. No magia!

Ogrody przy Princes Street

Latem odbywa się tu największe na świecie skupisko festiwali, które „wychodzą na ulice” sprawiając, że miasto tętni niespotykanie rozrywkowym życiem, jak z innego świata gdzieś po drugiej stronie lustra. Za to zimą, cześć ogrodów w centrum zajmuje bardzo fajny Winter Wonderland, a Sylwester jest jedną z najbardziej spektakularnych imprez na świecie, która ściąga ogrom ludzi zewsząd. Zwłaszcza, że zimy są dość łagodne i niemal bez śniegu. Poza tym – w ciągu roku – wcale nie pada aż tak często, choć słonka też nie ma za wiele… niestety! Kiedy tam zamieszkaliśmy, napisałam do mamy list opisujący to miasto, a w nim taki fragment dotyczący pogody:
(…) Bóg tworząc ten RAJ zapomniał niestety o jednym istotnym elemencie – o pogodzie! ALE muszę też przyznać, że nie znam drugiego takiego miejsca, któremu przy swojej szaro-kamiennej, zabytkowej architekturze, tak bardzo do twarzy jest w pochmurnej szacie :)
Nic do dać, nic ująć – czy słońce, czy chmury – Edynburg piękny jest zawsze!

Widok na starą część Edynburga

MUST SEE Edynburga – główne atrakcje

  • Edinburgh Castle widoczny z wielu miejsc miasta, ale i sam w sobie ma kilka perełek wartych zobaczenia z bliska, np.: 3 odmienne dziedzińce twierdzy oddzielone murami i bramami, XII-wieczna kaplica romańska, Wielka Komnata (wczesny XVI w.), koronacyjny kamień królów Szkocji (Crown House), superarmata oblężnicza z XV w., wojenne mauzoleum i wiele innych… [pierwszy dziedziniec i dwie bramy można przejść za darmo, więc jak dla kogoś bilety za drogie (02.2017 – 16,5£), to warto wejść choć w darmową część]
  • Royal Mile historyczna ulica od Zamku (królewskiego Szkocji) do Pałacu (monarchów brytyjskich) to w zasadzie coś, czego nie wolno pominąć przy zwiedzaniu stolicy; warto przejść całą, bo oba punkty krańcowe są na liście „top” miasta, a i droga pomiędzy nimi stanowi niezłą formę poznania klimatu zabytkowego Edynburga (wraz z opcją przystanku na coś do przegryzienia, czy wypicia); dodatkowo bardzo warto przyjrzeć się z bliska St Giles’ Cathedral (i spróbować wejść do bajecznie pięknej Kaplicy Ostu, niestety bywa zamykana, trzeba dobrze trafić albo… „polować” na wejście)
  • Holyrood Palace oficjalna rezydencja Królowej w Szkocji, a jednocześnie plac kończący Royal Mile; i jak sam pałac akurat na nas nie robi takiego wrażenia, tak sąsiednie ruiny katedry już ogromne, no i to co za nim – Holyrood Park z bardzo polecanym do podejścia pod górkę [choć kawałek] następnym punktem:
  • Arthur’s Seat czyli wygasły wulkan i zarazem najwyższy szczyt w centrum miasta (251 m.n.p.m) oraz samego Królewskiego Parku; świetny spacer, cudowna przestrzeń no i widoki… (uwaga, na szczycie wieje! :D choć to akurat nie jedyne miejsce, gdzie w Szkocji wieje…;))
  • Calton Hill wzgórze na które wejdzie zarówno małe dziecko jak i osoba starsza, bo podejście wygodne i z miejscami na odpoczynek, a nagrodą za ten drobny wysiłek jest cudowna panorama miasta, gór i zatoki; dodatkowo to najlepsze miejsce do „pocztówkowych zdjęć” Edynburga
  • Princes Street Gardens to wspomniane ogrody pomiędzy Starym, a Nowym Miastem; długie niemal jak ulica Princess Street (1,5 km) i dość różnorodne; są położone częściowo w dolinie oraz na zboczach wzniesień, co tworzy swoisty kilkupiętrowy urok; na jednym końcu graniczą z dworcem kolejowym, na drugim z klimatycznym cmentarzem, a podczas spaceru trafia się na wizytówkowy (i widoczny z wielu miejsc) Scott Monument (pomnik Waltera Scotta), Scotish National Gallery and Royal Scottish Academy, oraz pomniki, ławeczki, budyneczki, dużo drzew, kwiatów i trawy pod pikniki – świetne miejsce na relaks po długim zwiedzaniu i nie tylko
  • National Museum of Scotland jedno z naszych najulubieńszych muzeów, choć niby do fanów nie należymy (co w zasadzie się zmienia, bo i muzea powstają coraz ciekawsze! a może to kwestia wieku?…;)); jest połączeniem tak naprawdę dwóch różnych: Museum of Scotland i Royal Museum i dzięki temu bardzo różnorodne – każdy znajdzie tu coś dla siebie; świetne miejsce dla rodzin z dziećmi i bardzo dobra opcja na złą pogodę, bo jest w samym centrum, a wewnątrz można spoooro się dowiedzieć o Szkocji i Edynburgu; dużo interaktywnych zabaw, ciekawostek i absolutnie odjechanych elementów; serio, warto! (wracamy tam za każdym razem, gdy pogoda nam nie odpowiada i nigdy nam się to miejsce nie znudzi:))
  • New Town zupełnie inny klimat – szerokie ulice, duże place, pomniki i trawniki – to jest już bardziej angielska architektura krajobrazu, nie szkocka ;) ale ma tę klasę wyższych sfer, przestrzenno-elegancki urok, wygodne ścieżki rowerowe i kilka własnych perełek (np. przepiękny budynek Scottish National Portrait Gallery polecamy z zewnątrz i wewnątrz;) lub nasz ulubiony lokal Jekyll&Hyde, który jest odjechanie bajeczny!! /ta bajka trochę jak z horroru…:D za to w mega klimacie!)

Zamek w Edynburgu, pierwsza część
Zamek Edynburski
Royal Mile i Katedra św. Idziego w Edynburgu
Ulica Royal Mile z Katedrą św. Idziego
Kaplica Ostu - Edynburg
Kaplica Ostu (Katedra św. Idziego)
Holyrood Palace; Siedziba Monadchów Brytyjskich w Edynburgu
Pałac Królowej przy ruinach dawnej katedry
Arthur's Seat - widok na wygasły wulkan z Calton Hill
Wygasły wulkan – Tron Artura
Widok na Princes Street z Calton Hill
Stare Miasto widziane z Calton Hill
Scotish National Gallery w Edynburgu
Szkocka Galeria Narodowa przy ulicy Princes Street
Krzyż Celtycki na cmentarzu przy Princess Street Gardens
Nagrobny Krzyż Celtycki
National Museum of Scotland, Edynburg
Wnętrze Narodowego Muzeum Szkocji
New Town, Edynburg
Nowe Miasto w Edynburgu
Narodowa Szkocka Galeria Portretów
Zewnętrzna fasada Galerii Portretów

Edynburg od kuchni, czyli „nasze miejsca”

Przez ponad pół roku mieszkaliśmy w bezpośrednim sąsiedztwie z Królową :) serio! (a w zasadzie jej rezydencją, ale jednak). Z jednej strony naszej kamienicy był Holyrood Palace, z drugiej Holyrood Park, z trzeciej kolejna kamienica, a z czwartej parking. W każdym razie, poznaliśmy okolicę dość dokładnie, bo mogliśmy z klatki wychodzić wprost na wielki trawiasty plac Parku Królewskiego u stóp Arthur’s Seat. Graliśmy tam grupowo w piłkę, ringo, puszczaliśmy latawce, spacerowaliśmy, opalaliśmy się i można też było grillować (jej, jak ja tęsknię za tym miejscem!!!). Dlatego świadomie i od serca, możemy tę „naszą dzielnicę” polecić do różnorodnej aktywności, spacerów, odpoczynku oraz wyciszenia od zgiełku miasta. Bo choć to wciąż centrum [turystyczne również], to jest cicho, spokojnie i przy takiej przestrzeni dość pustawo… Ale zamiast wspominać, spróbuję się skupić i przechodzę do konkretów ;))

  • kawałek za wspomnianym zielonym terenem – ale jeszcze wciąż u stóp Tronu Artura (Arthur’s Seat) – jest urocze jezioro St Margaret’s Loch, pełne ptaków, łabędzi, przyrody wokół i z ławeczkami w cieniu (bliskie spotkanie z naturą w samym środku miasta!)
  • z okolic stawu widać ruiny kaplicy St Anthony’s Chapel (wczesny XV w.) pod którą bardzo warto się przespacerować, bo jest to krótkie podejście pod górkę, które rekompensują kolejne widoki z jeszcze innej perspektywy
  • innym XV wiecznym zabytkiem, którego nie ma niestety w większości przewodników (a być powinno!), jest położony nieco na południowym wschodzie miasta, zamek Craigmillar (z początków XV w.). Ta „malownicza ruina” znajduje się aktualnie na terenie Edynburga, aczkolwiek jak na ruinę, to jednak wygląda całkiem okazale i jest jedną z lepiej zachowanych w kraju. Zamek ma bardzo ciekawą historię (z Marią I Stuart na czele) i znamy go już chyba  na pamięć, tak dużo razy tam byliśmy; ma cudowny klimat!
  • stosunkowo blisko centrum jest jeszcze jeden zamek – Lauriston; to w zasadzie wieża mieszkalna z późnego XV w., rozbudowana w XIX w. i choć nie robi takiego wrażenia jak poprzednio wspomniane zabytki, to ma cudowne położenie (Północny Edynburg) z pięknymi ogrodami i widokiem na zatokę; raczej do odwiedzenia, gdy macie więcej niż 2-3 dni, ale jeśli ktoś lubi zamki i mało komercyjne miejsca… to Lauriston jest godny polecenia
  • będąc przy ogrodach, Royal Botanic Garden polecamy wszystkim, którzy lubią takie miejsca; bardzo bogata kolekcja kwiatów, krzewów i drzew z całego świata (szczególnie podobał nam się Chiński Ogród) wielkie szklarnie z różną temperaturą dostosowaną do warunków naturalnych roślin oraz czasowe wystawy artystyczne – super sprawa; przyjemnie, interaktywnie, z pięknym widokiem; generalnie warto :)
  • Portobello sielankowe przedmieścia z plażą i klimatem; nie wiem czy spacer po plaży jest czymś, co powinno się polecać przy zwiedzaniu takiej historycznej perełki jaką jest Edynburg, ale przecież każdy lubi co innego – my plaże bardzo lubimy i chętnie tam jeździmy (choćby na obiad), więc jest to opcja do przemyślenia
  • Leith podobnie jak Portobello niegdyś osobne miasto (tez z historią!) i portem; miało swego czasu kryzys, ale teraz to bardzo przyjemna portowa dzielnica na końcu bardzo długiej „polskiej ulicy” Leith Walk (oczywiście polskość związana jest tu jedynie z zagęszczeniem Polaków zamieszkujących Edynburg, sporą ilością sklepów z naszą żywnością i… wystarczy się przejść tam na spacer, by zrozumieć;)); w porcie udostępniony jest do zwiedzania królewski jacht „Brytania” – podobno piękny ;)
  • pod koniec jeszcze dwa elementy z samego centrum Starego Miasta, które warto poznać, jeśli ktoś lubi naukowe miejsca – University of Edinburgh oraz National Library of Scotland; w jednym i drugim miejscu spędziłam sporo czasu, choć studiowałam na UJ w Krakowie ;) jednak klimat pierwszego i zasoby drugiego miejsca, przyciągają mnie jak magnes! Cóż, co kto lubi ;)
  • zamknę tę listę czymś może oczywistym i uniwersalnym dla wielu miejsc, ale tak fajnym, że warto o tym wspomnieć – schowajcie czasem mapę do kieszeni, weźcie głęboki oddech i pójdźcie w stronę, która wyda się Wam najciekawsza – zwyczajnie zagubcie się w uliczkach Starego Miasta i gdy znajdziecie odpowiednie miejsce, wejdźcie na dobrą kawę, czy pieczonego ziemniaka z haggisem, bo dla takich chwil oraz miejsc warto jest podróżować!

Holyrood Park - Edynburg
Jezioro św. Małgorzaty
St Anthony's Chapel, Edynburg
Ruiny kaplicy św. Antoniego
Craigmillar - drugi zamek Edynburga
Zamek Craigmillar
Lauriston - rozbudowana wieża mieszkalna
Odnowiona wieża mieszkalna zamku Lauriston
Plaża przy Portobello w Edynburgu
A oto my 10 lat temu :) na plaży przy Portobello
Dziedziniec Uniwersytetu w Edynburgu
Dziedziniec Uniwersytetu w Edynburgu
Victoria Street w Edynburgu
Malownicza Victoria Street na Starym Mieście

Letnie festiwale w Edynburgu, czyli dlaczego w sierpniu jest najdrożej?

Prawdopodobnie każdy ma jakieś własne skojarzenie z tym miastem, ale tak naprawdę, najważniejszym czasem w roku dla turystyki Edynburga, jest cały zestaw festiwali odbywających się w sezonie wakacyjnym. Zacznijmy od tego, że jest to największa impreza artystyczna na świecie, bo skupia w sobie ogrom różnorodnych sztuk oraz narodów z zewsząd i wplata w życie miasta, sprawiając, że na kilka tygodni człowiek staje pośrodku krainy jak z innej bajki. Na ulicach, w lokalach, salach teatralnych, kościołach, przedsionkach, czy dachach, spotkać można cały wachlarz artystów ze świata, którzy przybywają wprawiać w zachwyt, osłupienie, czy po prostu rozbawiać do łez. Aktorzy, muzycy, poeci, malarze, akrobaci… każdy, kto oddał duszę jakiejkolwiek formie sztuki czuje się w Edynburgu jak w domu. Bo na ten czas miasto staje się ich domem. Nie da się opisać emocji związanych z tą energią festiwalowego amoku, ale muszę napisać, że jeśli tylko pojawi się taka okazja – trzeba jechać i przeżyć to wszystko! Bo każdy znajdzie tu coś dla siebie. Do najważniejszych wydarzeń należą: Edinburgh International Festival, Fringe Festival, Edinburgh Military Tattoo i może bardziej skrótowo – festiwale: książek, sztuki, filmu, nauki, bluesa&jazzu, mody, tańca i wiele wiele innych…

Chcąc Was jeszcze bardziej przekonać, przejrzeliśmy trochę filmików promujących to wydarzenie i jednym z ciekawszych jest ten – KLIK – bardzo pobieżnie, ale na temat pokazuje odrobinę magii sierpniowego czasu w Edynburgu. :) Może i drogo, ale za to JAK!

Szkocka muzyka ludowa na ulicach Edynburga
Zabawy festiwalowe na ulicach Edynburga
Festiwal w Edynburgu

Ciekawostki związane z Edynburgiem

  • zarówno Stare jak i Nowe Miasto znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO
  • 23% zabudowy Starego Miasta jest obiektami chronionymi – żadne inne miasto Wielkiej Brytanii nie może się poszczycić takim odsetkiem perełek historycznej architektury
  • Royal Mile została opisana przez Daniela Defoe – angielskiego pisarza – jako najpiękniejsza ulica na świecie (i choć trudno nam porównać wszystkie ;) to faktycznie jest dość niezwykła)
  • każdego roku na Calton Hill (30 kwietnia) odbywa się spektakularny Festiwal Ognia „Beltane” – jedno z najważniejszych i najstarszych świąt celtyckich
  • Edynburg generalnie był źródłem wielu inspiracji dla J.K. Rowling i jej książek o Harrym Potterze (którego wiele przygód zostało napisane właśnie tam)
  • na Uniwersytecie Edynburskim wykształcenie otrzymało wielu znanych ludzi, tj. Charles Darwin [m.in. teoria ewolucji], Arthur Conan Doyle [m.in. powieści o Sherlocku Holmesie],  Alexander Graham Bell [m.in. wynalazca telefonu], Walter Scott [m.in. Rob Roy], David Hume [m.in. filozoficzny Traktat o naturze ludzkiej] i poza Darwinem, wszyscy urodzili się w tej szkockiej stolicy
  • w Leith (dziś dzielnica Edynburga, niegdyś oddzielne miasto) urodzili się inni bardzo znani Szkoci, m.in. Sean Connery [aktor] oraz Irvine Welsh [współczesny pisarz]
  • w samym centrum stoi pomnik psa – Bobby’ego – który został bohaterem po tym, jak po śmierci swojego właściciela przeżył jeszcze 14 lat warując przy grobie na cmentarzu; jego historia stała się inspiracją do wielu legend, powieści, a nawet doczekała się ekranizacji

Pomnik psa Bobby'ego w Edynburgu

Edynburg – informacje praktyczne – co warto wiedzieć

  • z lotniska (EDI) do centrum miasta można dostać się specjalnym autobusem – Airlink (4,5£)* w jedną stronę, lub tramwajem (5,5£), ale najtaniej jest po prostu autobusem miejskim nr 35 (1,6£). Fakt, jedzie kilka [do kilkunastu] minut dłużej, ale siadamy u góry i podziwiamy Edynburg już od razu od zaplecza ;) /wszystkie podane ceny to regularne bilety, ale dostępne są też zniżki dla dzieci i rodzinne – warto dopytać/ przystanek linii 35 jest aktualnie przy samym wyjściu z budynku lotniska, przy stanowisku F (ale jakby się kiedyś coś zmieniło, szukamy oznaczenia: Bus stop – Lothian Buses)
  • dodatkowo, gdybyśmy planowali więcej się przemieszczać po mieście tego dnia, warto wziąć bilet dzienny (4£)* i jeździmy bez ograniczeń we wszystkich kierunkach, bardzo dobrze rozbudowaną miejską komunikacją :) /są tez opcje nocne, dzień+noc itd. – sporo można zaoszczędzić – pytajcie na miejscu!
  • bilety (pojedyncze lub dzienne) kupuje się w autobusie u kierowcy, dlatego zawsze wchodzimy tylko przodem, a środkowe drzwi są dla wychodzących /dobrze jest mieć odliczone drobne na bilet, bo skrzyneczka przy kierowcy (do której wrzuca się pieniądze) nie wydaje reszty
  • jak ktoś lubi objazdówki po mieście specjalnymi autobusami wycieczkowymi, to wspomniany wcześniej nr 35 (z lotniska) przejeżdża obok większości ważnych i zabytkowych miejsc w centrum; jest to taki „widokowy autobus miejski” w tańszej wersji, też piętrowy, ale z dachem /dobra opcja na deszczową pogodę ;)
  • sporo jest z Polski tanich lotów do Glasgow, które jest bardzo dobrze skomunikowane z Edynburgiem, co jest dobrą opcją do przemyślenia; z centrum Glasgow do stolicy, Mega Bus jeździ bardzo często i przy wcześniejszych zakupach przez internet, można kupić bilet już od 1,5£ /z lotniska pod Glasgow do centrum miasta można pojechać ekspresową linią 500 (7,5£), lub taniej miejskim autobusem First nr 77 (5£), który jedzie około godziny/
  • mała rada w kwestii jedzenia i oszczędności ;) – bardzo dobrą opcją jest zamiast obiadu, wziąć sobie czasem tradycyjne brytyjskie śniadanie w lokalach, gdzie serwują je o każdej porze, tzw. all day breakfast cena dużo korzystniejsza niż za obiad, a pełne szkockie śniadanie jest tak syte (i na ciepło), że jest to super alternatywa według nas (my lubimy np. lokal The Abbey na 65 S Clerk St i tam za „Abbey Breakfast” płaci się 4,95£ – do południa w cenie jest herbata lub kawa, po południu za napoje płaci się osobno; jest też wersja wegetariańska)
  • dla wielbicieli historycznych obiektów i zamków polecamy przemyśleć kartę Historic of Scotland (47£)*; wydaje się droga, ale jest ona na rok czasu, daje sporo zniżek (np. 50% na ceny zamków Anglii i Walii), a przykładowe ceny biletów do bardziej znanych w Szkocji, to:  Edinburgh Castle – 16,5£, Stirling 14,5£, Urquhart Castle (przy Loch Ness) 8,5£, a mniej znane zamki 5,5£. Warto więc pokalkulować i przemyśleć, czy się bardziej nie opłaca własnie taka karta
  • na liście UNESCO jest też kolejowy most Forth Bridge, który widać z wielu miejsc w Edynburgu, my zawsze podziwiamy go z bliska jadąc sąsiednim mostem do innej perełki Szkocji – miasta St Andrews, ale można też po nim samym przejechać pociągiem, choćby do North Queensferry (jest tam np. opcja odwiedzenia oceanarium Deep Sea World)
  • podobno najlepsze miesiące na odwiedziny to czerwiec-sierpień i jest to logiczne, bo temperatury najwyższe, ale prawda jest taka, że pogoda na wyspach jest zmienna i reguły nie ma ;) choć faktycznie ostatnio byliśmy w czerwcu i było gorąco, słonecznie i bezwietrznie, a w Polsce lało cały czas :D
  • zimy są łagodne i temperatura niemal nie spada poniżej 0°C, a z atrakcji w grudniu, to bardzo fajny jest „Winter Wonderland” w ogrodach Princess oraz Edinburgh’s Hogmanay, czyli sylwestrowy festiwal (bardzo spektakularny!)

* dane cenowe z lutego 2017 r.

Royal Mile - High Street, miejski piętrowy autobus objazdowy
Dworzec Centralny w Edynburgu
Tramwaj na Nowym Mieście, Edynburg

Anegdota o Szkotach na koniec

Według stereotypów Szkoci są bardzo skąpi. My tego jakoś szczególnie nie doświadczyliśmy, ale stereotyp jest i kropka. No, to teraz anegdota.
Na dziedzińcu edynburskiej twierdzy, o godz. 13:00 wykonano pojedynczy wystrzał armatni. W zasadzie logiczne, że jeden, bo to godzina 1 PM. Jednak do armaty podchodzi dziecko i pyta: dlaczego dopiero teraz, a nie tak jak wszędzie, w samo południe?
– Jak to dlaczego? – odpowiada zdziwiony Szkot – przecież w południe musiało by być aż 12 wystrzałów!☺

Muzyka i dudziarz na ulicy Royal Mile / Lawnmarket /, Edynburg
Szkocja, Edynburg, posadzka w muzeum
Widok na zatokę i północ Edynburga

Ewa

Z wykształcenia jest muzykologiem i historykiem sztuki, z zamiłowania gra na violi da gamba, a zawodowo zajmuje się kolorystyką i marketingiem. Poza tym, to prawdziwy sangwinik z niepoprawnym optymizmem we krwi oraz wieloma pasjami artystyczno-podróżniczymi. A szczególna wrażliwość na piękno pomaga jej postrzegać świat kadrami, które uwielbia uwieczniać. I choć jest niezłym śpiochem, kocha też wyzwania, dobrą muzykę, czarną kawę i ciasteczka. ♪♫

10 myśli na temat “Edynburg | co warto zobaczyć w kilka dni?

  1. Ha ha, świetna anegdota. Szkocja to moje wielkie marzenie. Po prostu niektóre miejsca czuje się, nawet kiedy się w nich jeszcze nie było. Bardzo chciałam tam jechać w tamtym roku będąc w Anglii lecz niestety ceny mnie pokonały. Przypuszczam jednak, że jak w końcu dotrę to wzruszę się podobnie, jak Ty. Pozostaje nie tracić nadziei. Pozdrawiam.

    1. Czytając Twój komentarz od razu widać, że już niedługo tam dotrzesz! Bo chcieć – to móc, a bardzo chcieć, to już niemal pewnik ;)) trzymamy za to mocno kciuki i raz jeszcze ogromnie polecamy!

  2. Świetny wpis! Totalnie w moim klimacie :) Zapisuję go, aby wrócić tu i dodać coś od siebie kiedy się tam w końcu wybiorę. Jestem zachwycony tym jakże szczegółowym wpisem (jakich mało niestety w sieci) jak i samym miastem oczywiście. Dobra robota! :)

    1. Ależ miło, dzięki!! :)) Trochę pracy nad nim było, ale Edynburg jest takim miejscem, które warto poznać jak najlepiej, więc cel był sporą motywacją. ;) Czekamy na Twoje opinie i trzymamy kciuki za podróż do Szkocji!

    1. Bardzo polecamy, bo w rzeczywistości prezentuje się o niebo lepiej! Niestety sporo zdjęć jest dość starych, robionych słabym aparatem, ale wierzymy, że i tak udało się nam nimi choć troszkę zachęcić…;)

    1. Faktycznie sporo pracy, ale to tak sentymentalne miejsce, że bardzo przyjemnie przygotowywało się tego posta :) niech służy!

  3. Miasto piękne bez względu na pogodę? Brzmi interesująco. :) Myslę, że mogłoby mi się spodobać, tym bardziej, że łączy zabytkową i nowoczesną architekturę. Lubie takie miejsca :)

    1. Według nas jest ono w stanie oczarować każdego, kto choć trochę lubi podróżować i odkrywać nowe miejsca. :) I szczerze nie poznaliśmy osobiście osoby, która stwierdziłaby „eee… takie sobie to miasto” ;)))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *