2017 rok podsumowanie | podróżniczy 2017 rok

17 podróżniczych momentów 2017 roku

Czas zamknąć rok 2017. Ruszyć do przodu, postawić nowe cele, przemyśleć wyzwania. Nowy Rok zwykle bardzo w tym pomaga, bo daje swoistego kopniaka. Lubię na chwilę spojrzeć wstecz, by podsumować i pomyśleć co dalej. Bo w zasadzie zawsze jest powód do dobrej motywacji. Jeśli poprzedni rok był udany i pełen pozytywnych wydarzeń, to daje energetycznego kopa, by korzystna passa trwała dalej. Jeśli jednak nie był najlepszy, a cała lista planów nie doczekała się realizacji, to kac moralny również potrafi motywować. A jak jest u Ciebie? :)

Dla nas rok 2017 był bardzo aktywny!

Przede wszystkim podróżniczo i nad tym się skoncentruję, bo tematyka bloga nieco zobowiązuje. Wprawdzie w styczniu nigdzie nie wyruszyliśmy, ponieważ dopadła mnie ospa (tak, dopiero po 30-ce, szczerze nie polecam!), ale potem było już tylko lepiej. Każdego miesiąca, przynajmniej jedno z nas (choć zdecydowanie częściej razem), było w podróży. Spokojnie mogę napisać, że najczęściej w tym roku pakowałam się, przepakowywałam i prałam! Paradoksalnie, bo nie lubię żadnej z wymienionych czynności, ale coś za coś. Na szczęście podróże rekompensowały co nieco. 

Nigdy dotąd nie robiłam podsumowania roku na blogu, ale widząc jak inni konsekwentnie analizują, podliczają i wspominają, postanowiłam spróbować. Nie jestem zwolennikiem dokładnych wyliczeń, bo dla mnie osobiście te liczby nie wnoszą za wiele. Za to uwielbiam chwile, wspomnienia i refleksje. Oraz zdjęcia! I to na nich oparty będzie ten post. Zwłaszcza, że robi się z tego fajna baza wypadowa do pełnych wpisów z odwiedzonych miejsc. Część już dostępna na blogu, a cześć stopniowo będzie się pojawiać.

Podróżniczy rok 2017 w 17 kadrach

Zacznijmy więc wspólnie małą podróż do przeszłości… :)

1. Ucieczka przed zimą do Marrakeszu |Maroko|

Maroko, Marrakesz 2017

Miało być egzotycznie i gorąco. Egzotycznie było jak najbardziej, a dni były przyjemnie ciepłe i słoneczne. Jednak noce [w lutym] nijak tropików nie przypominały i piżamę warto zimą zabrać cieplejszą. Ale generalnie było bardzo fajnie. Marrakesz nie rozczarował i duża dawka słońca cieszyła każdego dnia. Do tego, kuchnia całkiem ciekawa, ataj smakuje tylko w Maroku, a ażurowe oświetlenia do dziś wspominamy jako jedne z najpiękniejszych. Kilka ciekawych historii i sporo zdjęć pojawi się na blogu niedługo, bo szkic wisi od pewnego czasu w wersjach roboczych. Ale informacje praktyczne o Marrakeszu i Maroko są już na blogu (drugim najczęściej czytanym postem ze wszystkich – jak widać, chętnych nie brakuje!).


2. Larnaka przystankiem na drodze do Gruzji |Cypr|

Cypr, Larnaka 2017

Na kilka godzin przed 2017 rokiem, zamiast szykować się na imprezę sylwestrową, my [ja i Romek] wraz z Monią i Karo, kupowaliśmy bilety do Gruzji przez Cypr. W okolicach samej północy dołączył do nas jeszcze Łukasz. Piękne zakończenie roku, prawda? I tak – trzy miesiące później – wylądowaliśmy 5-cio osobową ekipą w Larnace. Do dziś, jest to jedno z najkorzystniejszych [cenowo] połączeń do Kutaisi z Warszawy. A co można powiedzieć o samym mieście? Jest bardzo przyjemne. Klimat wyspiarski czuć na każdym kroku, temperatury zdecydowanie wyższe niż u nas, świetne lody i bardzo smaczna kuchnia. Przystanek za krótki, by objechać wyspę, ale dla samej Larnaki warto było się zatrzymać.


3.  Muzyczna wyprawa do Gruzji

Gruzja, Mccheta 2017

Ale to Gruzja była naszym celem. Bo nasza jarosławska ekipa mocno zaprzyjaźniła się z gruzińskim zespołem muzyki tradycyjnej Sakhioba i głównie dzięki tym relacjom znaleźliśmy się wszyscy razem w Tbilisi. Tak oto, przez kilka dni cieszyła nas gruzińska atmosfera, kuchnia, gościnność bliskich osób i cudowna muzyka. A specjalnie dla nas zorganizowana supra, zostanie nam w głowach na zawsze. Prawdopodobnie każdy słyszał, że Gruzini są bardzo muzykalni i śpiewają przy stole z ochotą. To teraz wyobraź sobie, że przy tym stole masz jednych z najbardziej profesjonalnych śpiewaków w Gruzji! Prawdziwa uczta dla zmysłów (na wielu płaszczyznach). A gdy już człowiek pośpiewa, poje i popije, to może zwiedzać dalej. Stąd, za nami katedra w Mcchecie – magiczne miejsce! A co warto wiedzieć przed podróżą do Gruzji? Sprawdź!


4. Samochodem przez Toskanię

Toskania wynajętym samochodem 2017

Wiosna w Toskanii brzmi dobrze, prawda? A wygląda jeszcze lepiej! Z Gdańska do Pizy bilety potrafią być kusząco tanie, a na miejscu ofert wynajmu samochodu jest ogrom. Niestety, my trafiliśmy na pewne krętactwo, ale przejażdżka Toskanią warta była nawet nadpłaty za ubezpieczenie. Wpis jest naszkicowany od dawna, czeka tylko na zdjęcia, ale warto chwilę na niego poczekać. I nie tylko poprzez opis sytuacji z wynajmem samochodu. ;) Ta kraina jest po prostu bajeczna i to chcielibyśmy pokazać. A budzenie się przyrody do życia, zaraz po szarej zimie, to coś, co warto zobaczyć. Jeśli nie ma okazji na żywo, to chociaż na zdjęciach!


5. Celtyckie Święto Beltane |Szkocja|

Beltane, Edynburg 2017

Przygotowując wpis zawierający przewodnik po Edynburgu, natknęłam się na informację, że jednym z ciekawszych wydarzeń w stolicy Szkocji, jest Festiwal Ognia z okazji celtyckiego święta Beltane. I to na Calton Hill, czyli jednym z fajniejszych miejsc w mieście! Pojąć nie mogłam, jaki cudem ominęło nas to wydarzenie, gdy mieszkaliśmy w Edynburgu. I do tego stopnia nie mogłam się pozbierać, że jeszcze zanim publicznie udostępniłam post, kupiłam bilety do Edynburga, by na tym święcie się pojawić i je opisać tu – na blogu. Tym razem poleciałam sama, bo praca Romka mniej sprzyja spontaniczności, niż moja, ale artystyczna działka i tak należy do mnie. Ha! ;)


6. Kulturalne oblicze Gruzji

Sukhishvili, Tbilisi, Gruzja 2017

Znów przyszedł czas na Gruzję. Tym razem pomysł nie wyszedł z mojej inicjatywy, a dostałam zaproszenie wraz z biletami. Dlatego i tym razem Romek został w domu, a ja miałam [m.in.] niepowtarzalną okazję obejrzeć spektakl renomowanego Narodowego Baletu Gruzji Sukhishvili na deskach Tbilisi Concert Hall. Wspaniale przyjęty przez własną publiczność, uczynił mi wieczór pełnym wrażeń i emocji. I nie tylko z powodu samego wystąpienia, ale i sytuacji przed samym wydarzeniem. Zapraszam do wpisu o moim wieczorze z Sukhishvili w Tbilisi.


7. Festiwal Młodego Wina w Tbilisi |Gruzja|

Festiwal Młodego Wina, Tbilisi, Gruzja 2017

Termin pobytu w Tbilisi nie tylko pokrył się z koncertem, ale również z fantastycznym Festiwalem Młodego Wina w Tbilisi, na którym nie mogło mnie zabraknąć. Wydarzenie odbywa się na szczycie wzgórza Mtatsminda i skupia ogromną ilość twórców wina w jednym miejscu. W większości przypadków można degustować i porównywać smaki oraz – oczywiście – zakupić wybrane wyroby, lub zamówić większe ilości na potem. Najbardziej podobał mi się motyw zakupienia kieliszka z logiem i datą festiwalu oraz zawieszką na szyję. Z takim szkłem można podchodzić do dowolnych stoisk i z klasą smakować najlepszych win Gruzji. Oczywiście jest też opcja darmowych, plastikowych kubeczków, ale to okrutnie nieekologiczne i nie pozostawia pięknej pamiątki! Post pojawi się na pewno przed kolejnym festiwalem (w 2018 roku).


8. Wycieczki po Gruzji

Wycieczki po Gruzji 2017

Jednak najważniejszym punktem majowego pobytu w Gruzji, były wycieczki po kraju, organizowane przez firmę Spirit of Georgia. Przez kilka dni, miałam okazję zapoznać się z ich ofertami, pracownikami i cieszyć oczy różnorodnym krajobrazem gruzińskiej części Zakaukazia. Niezapomniany to był czas i udało mi się przywieźć ze sobą cudowne wspomnienia! Do tego zdjęcia i opisy tras możecie od dawna sprawdzać pod postem Najciekawsze wycieczki po Gruzji. Mocno zachęcam do zajrzenia tam przez każdego, kto choć trochę waha się, czy do Gruzji warto lecieć.


9. Rowerem z Gdyni pod Grunwald

Grunwald rowerem 2017

Przynajmniej raz w roku, trzeba zapakować sakwy, pożegnać bliskich, wsiąść na rower i ruszyć w Polskę. Najlepiej samemu! To moje nowe motto, a przynajmniej jedno z wielu. ;) W 2017 roku padło na inscenizację Bitwy pod Grunwaldem, na którą postanowiłam udać się własnie na rowerze. No w końcu ktoś musiał kibicować naszym! Nie będzie wielkim odkryciem, gdy napiszę, że znad morza – wgłąb lądu [czy Polski], jedzie się cały czas pod górę, prawda? A jednak łatwiej zauważyć, trudniej sprostać. Wprawdzie dotarłam, ale w ostatniej chwili! Bo gdy dojeżdżałam pod pole walki, przegrywaliśmy niepokojąco… Jednak gdy zatrzymałam rower, odetchnęłam, poprawiłam szalik kibica i zaczęłam kibicować tak od serca – pokonaliśmy Krzyżaków! Jednak warto było pedałować… nawet pod górę! :)


10. Edynburskie festiwale |Szkocja|

Edynburg, letnie festiwale 2017

Do Edynburga najlepiej wraca się z Romkiem. To tutaj poznawaliśmy się najlepiej i każde z nas przekonywało co do tego, że resztę życia chcemy spędzić razem. Niestety w Szkocji już nie mieszkamy, ale kawał serducha pozostanie na zawsze. A jak Edynburg, to letnie festiwale! Jedna z wizytówek szkockiej stolicy. Wróciliśmy na nie po wielu latach przerwy i coś, co można powiedzieć na pewno, to że przybyło publiczności! Co nie powinno dziwić przy takim rozwoju turystyki, jaki obserwujemy w ostatnich latach. Niemniej, nadal różnorodność zachwyca, a ceny biletów na Military Tatoo przerażają [złotówkowego zjadacza chleba]. Ale ani trochę nie żałujemy wycieczki, bo do Edynburga zawsze dobrze się wraca…♥ 


11. Spacer po Glasgow |Szkocja|

Glasgow street art, Szkocja 2017

Do Edynburga dobrze lata się przez Glasgow, bo bilety lotnicze często są tańsze, a połączenie tych dwóch miast znakomite. Stąd przyszedł czas na odwiedziny tego dość niedocenionego miasta przesiadkowego. A trochę go szkoda, bo ma swoje smaczki i mówię tu nie tylko o street arcie! Moją ulubioną perełką jest – jak dotąd – główna katedra, a i uniwersytet wydaje się bardzo godny uwagi. Dlatego chcemy tam wylądować jeszcze raz, by zobaczyć jeszcze więcej i wtedy przygotujemy post z miasta, które do niedawna nie kojarzyło nam się z niczym innym, jak z tańszym lotniskiem…


12. Wystawa fotografii w Jarosławiu

Jarmark Jarosławski 2017, wystawa fotografii

Jarmark Jarosławski, to dość nowa inicjatywa, nawiązująca do bardzo historycznych wydarzeń na polskich terenach. Odbywa się mniej więcej w tym samym czasie co Festiwal Pieśń Naszych Korzeni, na który jeżdżę od dziecka i nie mogło zabraknąć mnie również tym razem. Ale w 2017 kopnął mnie dodatkowy zaszczyt i zaproponowano wystawę fotografii z podróży, podczas kiermaszu podróżniczych książek! Ogrom dumy oraz pewien stres, miotały mną podczas tego wydarzenia, a ilość zachwytów i ciepłych słów spajała te emocje we wrażenia niezapomniane i wyjątkowe. Fotografie pięknej kobiety z junnańskiej części Chin, w stroju białego pawia, ozdabiały salę i wejście na kiermasz. Tak bardzo się cieszę, że to własnie te kadry mogłam pokazać światu w większym wymiarze! :) Monika i Łukasz – dziękuję! ♥


13. Klimatyczna Massa Marittima |Włochy|

Massa Marittima 2017, Toskania, Włochy

Toskania skrywa wiele skarbów, smaczków i niuansów. A jednym z nich są niewielkie miasta z wielką historią i niezwykłym klimatem. Kwintesencją tego jest właśnie Massa Marittima. Mało kto zna, ale jak zagłębić się w jej historię, to aż trudno uwierzyć, że dziś jest tak mało turystyczna, spokojna i niemal zapomniana. A my mamy to szczęście, że właśnie tam mieszka bliska rodzina o gościnnych sercach i [częściowo] toskańskich korzeniach. No skarb! Uwielbiamy do nich wracać…:))


14. Średniowieczny klimat Sieny |Włochy|

Siena, Katedra Duomo, Włochy 2017

Można by pomyśleć, że Massa jest świeną bazą wypadową do Sieny, ale znajomość rodowitych mieszkańców Massy Marittimy ostudza nieco ten zapał. Bo to właśnie Siena historycznie nękała i niszczyła Massę, by zawładnąć grodem z wygodnym dostępem do morza. I w Massie bardzo się to pamięta do dziś. Ale nie zmienia to faktu, że Siena jest pięknym miastem! / Ciociu, nie powtarzaj tego Maksowi! ;) / W 2017 roku byliśmy tam dwukrotnie, bo za pierwszym razem okazało się, że jeden dzień to zdecydowanie za mało. Pokażemy niedługo na blogu, skąd takie wnioski.


15. Czwarte [w ciągu roku!] odwiedziny Tbilisi |Gruzja|

Tbilisi, Katedra Sioni, Gruzja 2017

Trochę kaprys, trochę okazja i trochę tęsknota za bliskimi osobami. Niemal w pierwszą rocznicę początku miłości do Tbilisi, spotkałyśmy się z Moniką znów w tym samym miejscu. Ten sam hostel, restauracje, czy kawy. Znów spotkania z członkami zespołu Sakhioba, Rafałem ze Spirit of Georgia i spacer pod górę do Mama Daviti Church. Ale tym razem na pełną liturgię prawosławną, którą miałyśmy okazję [po znajomości] spędzić na górze ze śpiewakami. Magia! Poza tym, trochę nowości. Nowi ludzie, miejsca, inne my – rok starsze! ;) Na razie z tego czasu powstał wpis fotograficzny Tbilisi nocą, ale lada moment, światło dzienne ujrzy przewodnik po mieście i jego atrakcjach znanych i nieznanych. A ja już tęsknię…!


16. Barcelona – stolica Katalonii |Hiszpania|

Barcelona, Katalonia 2017

Bilety kupowaliśmy do Santander, by odwiedzić znajomych jeszcze ze studiów Romka. Jednak czasem bywa tak, że spotkania się nie udają, a miasto przesiadkowe staje się głównym celem podróży. I tak oto spędziliśmy w Barcelonie więcej czasu. A nawet dużo więcej, bo w ostatniej chwili odwołano nam lot do Gdańska i utknęliśmy na lotnisku na… nikt nie wiedział ile. Ostatecznie dolecieliśmy do domu trzy dni później. Ale było dość nerwowo, a i sama Barcelona nie rzuciła nas na kolana. Nie znaczy, że się nie podobała, ale chyba liczyliśmy na coś więcej od jednego z najbardziej turystycznych miejsc Europy. Może to zły czas i trzeba wrócić wiosną? Nie wykluczamy, bo drugą szansę na pewno dostanie. :)


17. Klasztor w katalońskim Montserrat |Hiszpania|

Montserrat 2017, Klasztor w górach, Katalonia

Ulubioną częścią pobytu w Barcelonie, był dla nas wypad do [oddalonego ok. 60 km] Montserrat (przewrotność, czy złośliwość? – wybieraj!;)). Tam w górach znajduje się klasztor, który znałam od dziecka, jako miejsce bardzo ważne dla historii muzyki europejskiej. To w nim skrywana jest Llibre Vermell de Montserrat, czyli niewyobrażalnie cenny manuskrypt z pieśniami późnego średniowiecza. Pięknymi! Ale niestety nie udało mi się go zobaczyć, bo nie jest dostępny dla wszystkich śmiertelników. Ale ja [-ko muzykolog] się nie poddam! Więc i tam trzeba wrócić. I też wiosną, bo  – jak na grudzień przystało – zmarzliśmy dość solidnie…:)


Podsumowanie 2017 roku

Był to rok powrotów, a to dla nas dość nietypowe. W poprzednich latach stawialiśmy raczej na nowe kraje i kultury, a tym razem nowości były zaledwie trzy – Maroko, Cypr i kontynentalna Hiszpania (albo po prostu Katalonia?). Ale może czasem trzeba mieć taki rok sentymentów i wracać w miejsca sprawdzone i zwyczajnie bliskie sercu? W naszym przypadku to ukochana Szkocja, wyjątkowa Toskania i najmłodsza miłość – Gruzja. Dwie pierwsze krainy (w 2017 roku) odwiedziliśmy dwukrotnie, a trzecią – trzy razy. I jak kraj whisky i haggisa kochamy miłością bezwarunkową od bardzo dawna, tak Toskania i Gruzja kupiła nas chyba winem! :D Może brzmi śmiesznie, ale – w naszym odczuciu – najlepsze czerwone wina świata piliśmy właśnie tam. Chociaż oczywiście, żeby nie było, miejsca te mają wiele więcej zalet! Tylko tak nam się jakoś zabawnie to skojarzyło, gdy szukaliśmy cech wspólnych. ;)

Ale Polski też było dużo w 2017 roku. I nie ma się co się dziwić – taki piękny kraj! ;) Poza Trójmiastem (gdzie mieszkamy na co dzień) i Krakowem (gdzie jesteśmy zameldowani…) cieszyliśmy oczy Kaliszem, Cieszynem, Pelplinem, Malborkiem, Wrocławiem, Karwią, Rzeszowem i wielokrotnie Warszawą, Mielcem, Jarosławiem oraz Dębicą. To tak z grubsza.

A z ciekawszych doświadczeń, warto wspomnieć, że odwiedziliśmy wiosną studio TVN BiŚ, gdzie mieliśmy okazję przypomnieć sobie naszą podróż dookoła świata i o niej trochę opowiedzieć. Masz ochotę posłuchać? Kliknij! ;)

Fajny to był rok, muszę przyznać! Ale…

czy rok 2018 będzie podobny do poprzedniego?

Raczej nie. 

Przed zimą planujemy uciec dużo dalej tym razem, ale wciąż nie upolowaliśmy korzystnych cenowo biletów. Powrotów też będzie mniej, bo jednak świat na nas czeka, a my nie możemy go zawieść! ;) Niemniej, nic na razie nie zdradzimy.

Za to jesteśmy bardzo ciekawi…

jakie miejsca Tobie udało się odwiedzić w 2017 roku?

I czy lubisz wracać w sprawdzone miejsca, czy może wolisz wciąż poznawać coś nowego? 

Napisz poniżej w komentarzu, bo każdy nowy tekst, cieszy zawsze ogromnie! :)))

Ewa

Z wykształcenia jest muzykologiem i historykiem sztuki, z zamiłowania gra na violi da gamba, a zawodowo zajmuje się kolorystyką i marketingiem. Poza tym, to prawdziwy sangwinik z niepoprawnym optymizmem we krwi oraz wieloma pasjami artystyczno-podróżniczymi. A szczególna wrażliwość na piękno pomaga jej postrzegać świat kadrami, które uwielbia uwieczniać. I choć jest niezłym śpiochem, kocha też wyzwania, dobrą muzykę, czarną kawę i ciasteczka. ♪♫

34 myśli na temat “17 podróżniczych momentów 2017 roku

  1. Super podsumowanie! Ta wyprawa rowerowa to było COŚ! No i Wy naprawdę kochacie Gruzję, w sumie nie dziwię Wam się ;) Oby 2018 był jeszcze lepszy Kochani!

  2. Bardzo zajęci chyba byliście, a ta muzyczna Gruzja brzmi rewelacyjnie.
    Za to, że zaczęłaś dalej jeździć na rowerze to ja Cię bardzo Ewa podziwiam :)

    1. Faktycznie, rok był zabiegany :) ale bardzo pozytywny. Za to te rowerowy wyprawy stały się dla mnie wisienką na torcie! Już nie mogę się doczekać kolejnej, choć wiem, że łatwe nie są. Ale bardzo, bardzo warte wysiłku! Polecam z całego serca ♥

  3. Też lubię powroty. Sztokholm i inne skandynawskie stolice, Berlin, czy Londyn to takie miasta, do których wracać uwielbiam i wracam praktycznie co roku. Na szczęście w tym roku było trochę nowości i po raz pierwszy pozaeuropejskie destynacje! Kanada, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Tajlandia!

    1. No właśnie te powroty są jakieś takie ładujące baterie, prawda? Niby się zna, widziało miejsca, a jednak ciągnie znowu i znowu…:) Za to te Twoje nowości też brzmią super! Tajlandia, to będzie dla nas już zawsze miejsce powrotów właśnie :D ale dwa pozostałe kierunki czekają na swój moment. Doczekać się nie mogę! :)))

    1. Bardzo dziękujemy i wzajemnie! :) A z tą Słowenią, to wierzę. Co jakiś czas ktoś nam ją bardzo poleca i musi być w tym miejscu coś magicznego. Jest więc już na naszej liście! :))

  4. Ja nigdy nie robię podsumowań roku na blogu, jakoś do mnie nie przemawiają ;) miejsca odwiedzone w 2017? Trochę ich było: zaczęłam od Tromsø i zorzy polarnej, potem tydzień na Maderze, szybki wypad do Mińska, majówka w Słowenii, pptem sezon w Czarnogórze z wizytami w Chorwacji, Albanii i Bośni i Hercegowinie, dalej wakacje na Zanzibarze, wycieczka do Gambii i Senegalu a na koniec przeprowadzka na Gran Canarię. Nie mogę narzekać :)

    1. Zdecydowanie narzekać nie powinnaś! :D A my też dotąd nie robiliśmy podsumowań i jakoś tak w tym roku wyszło i nas przekonało do siebie ;). Bo to dla nas samych świetna zabawa i fajny, refleksyjny moment. Coś czuję, że za rok ukarze się więc kolejne…;)

  5. „Najmłodsza miłość – Gruzja” – oh winem ona może kupić! Ale i chaczapuri! I górami! Same piękności. Gruzję się kocha jakimś sentymentalnym uczuciem niewątpliwie.
    A i krainę whisky i haggisa pragnęłabym zobaczyć, zazdroszczę! :-))
    Kurcze, lubię podsumowania, zawsze się je dobrze czyta ;-))

    PS może gdzieś w czeluściach spamu trafi się i komentarz, który wcześniej napisałam ;-)) pozdrawiam! i równie – albo i bardziej – udanego 2018!

    1. Nigdzie nie znaleźliśmy Twojego wcześniejszego komentarza niestety:( może przeglądarka wywinęła Ci jakiś numer… ale tym bardziej miło, że chciało Ci się pisać ponownie! :))
      Dzięki za ciepłe słowa i my też właśnie polubiliśmy podsumowania :D
      A jeśli rozumiesz miłość do Gruzji, to i Szkocję pokochasz. Spróbuj kiedyś dać jej szansę :) koniecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *